Konrad Kołodziejski zwycięzcą OOM

by Lip 15, 2017

W Nowym Dworze Mazowieckim odbyła się Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży, czyli nic innego jak mistrzostwa Polski dla kategorii junior młodszy. Emocjonujący wyścig z udziałem reprezentantów TKK Pacific Nestle Fitness Cycling Team zakończył się zwycięstwem torunianina Konrada Kołodziejskiego.

W Nowym Dworze Mazowieckim na mistrzowski wyścig organizatorzy przygotowali trasę na rundach, z jednym podjazdem na każdej. Łącznie młodzi zawdonicy mieli do pokonania aż 108 kilometrów, a to dosyć sporo jak na tę kategorię wiekową. Juniorzy młodsi rwali się do walki. Jednym z pierwszych śmiałków był Adam Długaś (KTK Kalisz), który zdecydował się na odjazd.

Jego akcja nie trwała długo, a chwilę później do ucieczek rwali się kolejni. Jedną z wielu akcji zainicjowali toruńscy zawodnicy Pacificu – Adrian Marzec i Daniel Śliwka. Duet rozpoczął harce przed peletonem, jednak grupa nie pozwoliła na taki układ wyścigu i uciekinierzy zostali złapani.

Kolejny atak to ponowny odjazd dwójki kolarzy, tym razem Miłosza Potasznika (UKS Koźminianka Koźminek) i Konrad Kołodziejski (TKK Pacific Nestle Fitness Toruń). Współpraca między nimi układała się całkiem dobrze i pozwoliła na zrobienie ponad 2- minutowej przewagi. Do mety było już całkiem niedaleko, więc rywale pozostali w peletonie musieli pospieszyć się z gonitwą.

Pogoń nie przyniosła efektów i było już pewne, że o złoty medal powalczy jeden z dwójki uciekających juniorów młodszych. Zaczęła się tlić nadzieja, ponieważ to nie pierwszy rozgrywany wyścig Kołodziejskiego z odjazdu i jak do tej pory wszystkie kończyły się sukcesem. Zawodnik Pacificu nie zawiódł i tym razem. Na ostatnim kilometrze torunianin odskoczył od przeciwnika i samotnie przekroczył linię mety, zostając mistrzem Polski.

Wyścig był dosyć długi, a warunki atmosferyczne, jak silny wiatr, nie ułatwiały ścigania. Na drugim okrążeniu spróbowałem swoich sił na wzniesieniu i zaatakowałem. Zawodnik z Koźminianki doskoczył do mnie i pojechaliśmy w dwuosobowej ucieczce. Oddawaliśmy równe i mocne zmiany, dzięki czemu udało nam się uzyskać 2 minuty przewagi. Różnica między nami, a peletonem stopniowo spadała, gdy zbliżaliśmy się do mety, ale zaryzykowaliśmy i ostatnią rundę jechaliśmy z całych sił, tak żeby dojechać przed peletonem. Na 3 kilometry do mety zacząłem myśleć, jak zdobyć mistrzostwo. W końcówce zdołałem odjechać od kolegi, z którym uciekałem i dojechać na metę samemu. Podczas wyścigu czułem się dobrze, byłem bardzo dobrze przygotowany do startu, a ustalona przez trenera taktyka zadziałał. Dziękuję bardzo drużynie oraz trenerowi Marianowi Krychowi za włożoną pracę. Jestem bardzo szczęśliwy i wciąż nie dowierzam, w to co się stało. Dziękuję kolegom z drużyny, trenerom, nauczycielom, rodzicom i wszystkim, którzy we mnie wierzyli – mówi wciąż podekscytowany zwycięstwem Konrad Kołodziejski.