Cezary Łączkowski: Tor był dobrą decyzją

by Wrz 8, 2017

Cezary Łączkowski dopiero od tego roku zajął się na poważnie kolarstwem torowym, jednak na pierwsze efekty nie trzeba było długo czekać. Pierwszoroczny junior z Pacificu ma już na swoim koncie nie tylko starty, ale i medale z mistrzostw Europy i świata. Kolarstwo polubił za możliwość stawiania sobie celów i dążenie do nich, a w przyszłości zamierza zdobyć olimpijski krążek.

Co przyciągnęło cię do kolarstwa?

Cezary Łączkowski: – Mój brat zaczął się ścigać przede mną i to on namówił mnie do kolarstwa. Wziąłem udział w szkolnym wyścigu, który wygrałem i wstąpiłem do klubu UKS ISKRA Mała Nieszawka. Moim pierwszym trenerem był Józef Dąbrowski, który do teraz mnie wspiera i pomaga w tym co robię. Kolarstwo polubiłem za rywalizację, ale przede wszystkim lubię ten sport za możliwość stawiania sobie celów i dążenia do nich, przekraczania granic swoich możliwości.

Od niespełna roku rozpocząłeś ściganie na torze. Nie żałujesz tej decyzji?

– Generalnie nie żałuję tej decyzji, wręcz bardzo dziękuję trenerom Marianowi Krychowi i Leszkowi Szyszkowskiemu za to, że namówili mnie do przejścia na tor. Lubiłem ściganie na szosie, ale moje predyspozycje bardziej odpowiadały kolarstwu torowemu, więc postanowiłem spróbować swoich sił, co okazało się być trafną decyzją.

W której konkurencji najlepiej się odnajdujesz?

– Najlepiej się odnajduję w keirinie. Pierwszy raz wystartowałem w tej konkurencji na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, gdzie niespodziewanie zdobyłem brązowy medal. Spodobał mi się ten wyścig i chciałem w nim dalej walczyć. Jest w nim coś innego niż w pozostałych konkurencjach. Tylko w tej odmianie kolarzy napędza motor, co trwa trzy rundy, a na pozostałych trzech rywalizujemy ze sobą o jak najlepszy wynik na mecie. To moja ulubiona konkurencja, startowałem w niej na mistrzostwach Europy, zdobywając swój pierwszy indywidualny medal na tej rangi imprezie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku poprawię swój wynik o dwie lokaty i zamienię brązowy krążek na złoty.

Jak czułeś się podczas swoich pierwszych tak poważnych startów, jakimi są mistrzostwa Europy i świata?

– Chciałem do nich podejść jak do każdych innych, jak do startów niższej rangi, ponieważ wiedziałem, że jestem dobrze przygotowany i stać mnie na walkę o miejsca na podium. Wiadomo, cieszyłem się z odniesionego przez siebie sukcesu, to było odzwierciedleniem mojej ciężkiej pracy wykonanej przed mistrzostwami, do których przygotowywali mnie trenerzy kadrowi Daniel Meszka oraz Grzegorz Drejgier. No i oczywiście pomoc mojego klubu TKK Pacific była tu nieoceniona, chciałbym podziękować za wsparcie trenerom, ale i sponsorom, szczególnie firmie Pacific oraz miastu Toruń i województwie Kujawsko-Pomorskie.

Co czułeś otrzymując medal mistrzostw świata?

– Byłem bardzo zadowolony z tego medalu, ponieważ zdobyłem go wspólnie z kolegami z kadry i potwierdziliśmy, że w naszej drużynie drzemie ogromna siła, udowadniając tym samym, że jesteśmy w stanie walczyć na światowym poziomie i nie odstajemy od innych państw. Byłem bliski zdobycia drugiego medalu na tym czempionacie, ale niestety uczestniczyłem w kraksie, co wykluczyło mnie z dalszej rywalizacji.

Jak możesz ocenić swój sezon?

– Swój sezon rozpocząłem od Pucharów Polski, następnie zaliczyłem swój pierwszy zagraniczny start, gdzie całkiem dobrze sobie poradziłem, wskakując na podium w keirinie i sprincie klasycznym. Potem pojawiły się medale z mistrzostw Polski, Europy i świata i chyba mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z tego, co udało mi się osiągnąć. Tak naprawdę dopiero od niedawna ścigam się na torze i myślę, że już zdołałem podnieść swój poziom sportowy, a będzie tylko lepiej.

Co motywuje cię do dalszej pracy?

– Do dalszej pracy motywuje mnie po prostu chęć bycia najlepszym w tym co robię. Czerpię z tego radość, sprawia mi to przyjemność i to napędza mnie do dalszej pracy.

Jak będą wyglądały Twoje przygotowania do kolejnego sezonu?

– Moim głównym przygotowaniem będzie praca na siłowni, trenażerze. W tym okresie bardzo ważne jest, aby zwiększyć swoją siłę, będzie to stanowić bazę do dalszych treningów przed pierwszymi startami w nowym sezonie. Zanim jednak w pełni zakończę ten sezon, czeka mnie jeszcze start na mistrzostwach Polski i dopiero wtedy nieco odpocznę i rozpocznę przygotowania.

Jakie masz marzenia związane z kolarstwem?

– Głównym i największym marzeniem jest start w igrzyskach olimpijskich. Mocno wierzę w to, że w przyszłości uda mi się zdobyć złoty medal olimpijski.